To miał być najszczęśliwszy dzień w naszym życiu …
11Łukasz urodził się 23 czerwca 1993 roku w Gorzowie Wlkp. w szpitalu przy ul. Warszawskiej. Całą ciąże byłam pod opieką lekarza, robiłam wszystkie wyniki, badania i nic nie wskazywało na taką chorobę naszego synka. Poród trwał 19 godzin, aż w końcu lekarze się zlitowali i zrobili cesarskie cięcie. Już wtedy miałam przeczucie, że coś jest nie tak…. Pierwsze słowa, jakie usłyszałam od lekarza będąc jeszcze praktycznie pod wpływem narkozy: „…Urodziła Pani syna z wodogłowiem nie warto się w to angażować, jestem młoda, życie przedemną, drugie dziecko będzie zdrowe…”. To był szok, kompletnie nie wiedziałam, o co chodzi i nie chciałam w to wierzyć. Synka zobaczyłam dopiero po tygodniu, ponieważ był przewieziony do drugiego szpitala w Gorzowie przy ul Dekerta1, tam przeszedł operację inplantacji zastawki Pudenza. 4Widok był załamujący i smutny. Takie maleństwo z tak dużą główką 41cm!!!! Duża deformacja czaszki, całkowicie bezbronny, płaczący. Jedne wielkie łzy nas wszystkich….. dlaczego my? dlaczego nasz syn? Czas leczy rany, musieliśmy być silni. Łukasz cały miesiąc leżał w szpitalu. Robili mu mnóstwo badań by wykluczyć inne choroby i wady ale na szczęście nic więcej nie znaleźli.

Powrót do domku z naszym kochanym synkiem….
Wyjście ze szpitala oznaczało wiele wyjazdów, wizyt kontrolnych, ale najważniejsze, że miałam go wreszcie przy sobie cały dzień i noc. Bardzo musieliśmy uważać aby nie dostał jakiegoś zakażenia. Zastawka się przyjęła ale to wszystko takie świeże, delikatne…